Kulinarna podróż Książula do dawnego autobusu
Jelcz-Laskowice to miasto na Dolnym Śląsku, które w całej Polsce słynie przede wszystkim z bogatej historii motoryzacyjnej i fabryki kultowych autobusów. To właśnie do tej tradycji nawiązuje Bar Jelczanin – wyjątkowy lokal gastronomiczny, który został stworzony wewnątrz prawdziwego, zabytkowego autobusu. Nietypowy klimat i rosnąca popularność tego miejsca (m.in. dzięki viralowym filmikom na TikToku) przyciągnęły uwagę najpopularniejszych polskich testerów jedzenia – Książula i Mualana.
YouTuberzy pojawili się na miejscu, aby na własnych kubkach smakowych przekonać się, czy kulinarna oferta dorównuje unikalnemu wystrojowi. Efektem tej wizyty jest potężne zamówienie i kompleksowa ocena, która dla wielu lokalnych smakoszy może być wielkim zaskoczeniem.
Krótkie menu to podstawa sukcesu
Już na samym początku wizyty Książulo zwrócił uwagę na bardzo istotny fakt – menu w Barze Jelczanin jest krótkie i zwięzłe. Dla doświadczonych recenzentów to niemal zawsze dobry znak. Brak dziesiątek różnorodnych dań z całego świata sugeruje, że kuchnia skupia się na świeżych składnikach i dopracowaniu konkretnych propozycji.
Klimat miejsca idealnie wpisuje się w luźny, wręcz nieco nostalgiczny styl PRL-u, co podkreśla sposób podawania napojów w szklankach z koszyczkami czy charakterystyczna krata. Choć jemy w autobusie lub tuż obok niego na świeżym powietrzu, obsługa jest typowo kelnerska, a właściciel lokalu, działającego od 9 lat, zaraża pasją do gotowania i dbałością o gości.
Zupy i przystawki na start – solidne porcje i domowy smak
Na pierwszy ogień poszły przystawki oraz tradycyjne polskie zupy, które stanowią fundament każdego szanującego się baru mlecznego czy bistro.
-
Opiekane ziemniaki z parmezanem (15 zł): Ogromna porcja, z którą trudno poradzić sobie w pojedynkę. Ziemniaczki okazały się rewelacyjnie przypieczone, chrupiące z zewnątrz, miękkie w środku, a ich smak podbijał intensywny sos czosnkowo-tatarski.
-
Barszcz czerwony (15 zł): Bardzo gęsta, sycąca i lekko słodkawa zupa. Zaskoczeniem była ogromna ilość warzyw w środku (buraków, ziemniaków), a także nietypowy dodatek śmietany i koperku, który nadawał jej wręcz kremowej konsystencji.
-
Żurek staropolski na naturalnym zakwasie (16 zł): Wizualnie – absolutna ekstraklasa przypominająca danie z eleganckiej restauracji. Na pochwałę zasłużyła przede wszystkim świetna, podsmażana biała kiełbasa o doskonałej, mięsnej konsystencji oraz idealnie ugotowane jajko. Wojek i Książulo zgodnie stwierdzili jednak, że zupie brakowało odrobiny charakterystycznej kwasowości i mocniejszego doprawienia.
Pierogowa uczta z małym zgrzytem
Pierogi to obowiązkowy punkt testów Książula. Bar Jelczanin oferuje je w porcjach po 10 sztuk, a ciekawym zabiegiem jest podawanie ich na kolorowych talerzach, ułatwiających identyfikację farszu. Same pierogi zaskoczyły doskonałym, cieniutkim i elastycznym ciastem, które wprost rozpływało się w ustach.
-
Pierogi ruskie (22 zł): Klasyczne i smaczne, z wyraźnie wyczuwalnym twarogiem w farszu. Zadowolą każdego fana tradycji.
-
Pierogi ze szpinakiem i serem blue (26 zł): Tutaj pojawił się pewien problem. Choć całe liście szpinaku świadczyły o świeżości składników, testerzy kompletnie nie potrafili wyczuć obecności sera pleśniowego, co sprawiło, że danie wydawało się odrobinę jałowe.
-
Pierogi z mięsem wołowo-wieprzowym (30 zł): Absolutny hit! Farsz przypominał konsystencją rwane mięso – był tłuściutki, wilgotny i fenomenalnie doprawiony. To pozycja, dla której zdecydowanie warto odwiedzić to miejsce.
Dania główne: Od wegetariańskich opcji po ryby
W związku z tym, że wizyta odbyła się w piątek, na stole nie mogło zabraknąć ryby. Polędwica z dorsza podana z beszamelem i ziemniaczkami (40 zł) to solidna porcja. Choć samo mięso ryby z natury bywa dość suche, ratował je świetny sos, czyniąc to danie bardzo dobrą alternatywą dla osób unikających mięsa.
Dla wegetarian przygotowano również grillowanego camemberta z żurawiną i pieczonymi warzywami (30 zł). Proste, bezpieczne i smaczne danie, w którym pierwsze skrzypce ponownie zagrały świetnie wypiekane, chrupiące ziemniaczki.
Kultowy schabowy – król menu w Jelczu
Największe emocje wzbudził jednak absolutny klasyk polskich stołów – kotlet schabowy podawany z opiekanymi ziemniakami i tartymi buraczkami na zimno. Za cenę 30 złotych Bar Jelczanin oferuje prawdziwą ucztę.
Schabowy okazał się gigantyczny, a przy tym niesamowicie soczysty i świetnie doprawiony. Wypływający z niego naturalny sok, chrupiąca panierka i grube wiórki orzeźwiających buraczków stworzyły kompozycję idealną. Wojek podsumował to krótko: „To jest najlepsze, co tu dzisiaj zjedliśmy”. Połączenie smaku, wielkości porcji i bardzo atrakcyjnej ceny sprawia, że jest to pozycja obowiązkowa dla każdego gościa.
Słodkie zakończenie: Karpatka (12 zł)
Na deser testerzy zamówili jedyną dostępną tego dnia pozycję – karpatkę. Choć tradycyjnie powinna bazować na lekkim kremie, ta zaserwowana w Barze Jelczanin miała gęstą, wręcz budyniowo-maślaną strukturę przypominającą ciężkie, sycące ciasta. Okazała się jednak przepyszna, a jej duży kawałek kosztujący zaledwie 12 zł świetnie domknął całą recenzję.
Czy warto odwiedzić Bar Jelczanin?
Wizyta w Barze Jelczanin to zdecydowany sukces na kulinarnej mapie Książula. Za potężną ucztę dla kilku osób rachunek wyniósł zaledwie 266 zł. Lokal broni się nie tylko unikalnym, autobusowym klimatem, ale przede wszystkim uczciwym, pysznym i niedrogim jedzeniem. Gwiazdami wizyty zostały bezsprzecznie: fenomenalny kotlet schabowy oraz wybitne pierogi z mięsem. YouTuber zadeklarował również chęć powrotu w sezonie letnim, aby spróbować chwalonych przez właściciela pierogów z jagodami.







